Przejdź do głównej zawartości

BIELENDA MAGIC BRONZE BRĄZUJĄCA PIANKA DO CIAŁA

Lato w pełni! A jak lato to i brąz na skórze. Czasem jednak trudno jest nam się opalać, bo np. nie mamy czasu, albo co gorsze gdy czas jest to nie ma pogody, albo po prostu ciężko naszej skórze to idzie (moja tak ma). Wtedy warto sięgnąć po słońce z butli! :)



Mam jasną karnację. Góra opala się szybko, ale na czerwono. Po kilku dniach brązowieje, ale szybko kolor schodzi. Nogi to moja zmora. Wiecznie są białe. Przeważnie jest tak, że plecy już pięką, a dół jest nietknięty promieniami. W całym moim życiu miałam je opalone z dwa razy, bo się  zawzięłam i codziennie przez naprawdę długi czas (tydzień, może dwa) przebywałam na słońcu około godziny. Wtedy wyglądały ok, ale co z tego jak opalenizna w tym miejscu schodzi u mnie szybciej niż ze wspomnianych pleców? Koniec z tym. Przestałam się przejmować i stwierdziłam, że szkoda mojego czasu i skóry na niszczenie jej. Kupiłam piankę marki Bielenda Magic Bronze, która ma dobre opinie i nie żałuję. 

Pianka kosztuje około 16 zł i jest jej 150 ml. Mam ją już długi czas, bo stosuję ją głównie na nogi, bardzo rzadko na całe ciało. Jedna pompka wystarcza na pokrycie jednej. Konsystencja nie jest zbita jak w przypadku pianek do włsów, przypomina mi pianę jaką daje płyn do kąpieli, czyli jest lekka i puszysta przez co fajnie i szybko się rozprowadza. Producent zapewnia, że opalenizna pojawia się po pierwszej aplikacji oraz bez smug, przebarwień i wcierania. wszystko potwierdzam z wyjątkiem ostatniego, bo jednak trzeba ją rozetrzeć. Po trzecim dniu moje nogi wyglądały jak wtedy, gdy w końcu je opaliłam. Jakbym dopiero wróciła z wakcji. Nie była to skwarka, ale ładny złoty i jak dla mnie, bladziocha widoczny zdrowy i brązowy odcień skóry. Byłam bardzo zadowolona. Mam oczywiście wersję dla jasnej karnacji więc trzeba to również brać pod uwagę gdy Wy macie śniady kolor skóry. Ogólnie rzecz podsumowując, polecam! Wydajna, piękny efekt, cena adekwatna do jakości, a najlepsze jest to, że bardzo ładnie pachnie podczas nakładania, powiedziałabym, że męsko, ale słodko. Później czuć specyficzny dla samoopalaczy zapach, ale nie jest on bardzo mocny i później się ulatnia. 

Na koniec powiem, Wam, że miałam wcześniej tylko jeden balsam brązujący. Była to Ziaja z seri Sopot, która jest bardzo fajna, ale z braku doświadczenia często robiłam sobie żólte zacieki przy kostkach. Z pianką tego nie mam więc dla laika jak znalazł!


Zapraszam również tutaj:



Komentarze

  1. Szkoda, że nie pokazałaś efektu itd ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem:-( , ale ostatnio nie używam go codziennie, a wpis zrobiłam spontanicznie :-)

      Usuń
  2. Ooo chyba widzę coś dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetny pomysł na zdjęcia!

    Boję się trochę takich kosmetyków - obawiam się, że wyjdzie pomarańczowy kolor skóry. Tak, jak Ty mam jasną skórę i słońce "opala mnie" na czerwono.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

PREPARATY DO USUWANIA SKÓREK - RANKING

Dziś przychodzę do Was z postem na temat preparatów do skórek. W moim rankingu znalazły się cztery, które aktualnie posiadam i używam. Teraz chciałbym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat.

DROGERIE KONTIGO I ICH MARKI WŁASNE

Miałam tę przyjemność wygrać w grudniu u Agu Blog kosmetyki tej firmy. Dlaczego dopiero teraz je pokazuję? Bo miałam dużo czasu by się z nimi dobrze zapoznać, a poza tym nie miałam robić posta na ich temat. Dopiero niedawno stwierdziłam, że może jednak coś naskrobię :).