Przejdź do głównej zawartości

KOSMETYKI BRĄZUJĄCE Z BIELENDY

Co roku opalam się za pomocą kremów, balsamów czy pianek, bo rzadko kiedy mam czas na opalanie się na słońcu, a do tego mam bardzo jasną karnację więc łatwo się domyślić, że ciężko jest mi złapać pożądany złocisty brąz. Jeśli już mi się uda to na czerwono, a kiedy zbrązowieje to zdąży zejść :D.  

W związku z powyższym robię przegląd produktów brązujących i jakoś tak wyszło, że wszystkie, które miałam są z Bielendy, ale to chyba nic złego skoro każdy mi się sprawdził! Z reguły takimi produktami opalam nogi, które wiecznie są blade i bardzo ciężko jest mi je opalić. Plecy i dekolt szybko się czerwienią, a po kilku dniach brązowieją i w miarę dobrze opalenizna się trzyma. 

Magic Bronze brązująca pianka do ciała
Zacznę od pianki, ponieważ ona już pojawiła się na blogu. Po obszerniejszą opinię zapraszam TUTAJ. W skrócie daje ładną, naturalną opaleniznę bez smug. Jej jedyny minus to brak nawilżania, ale tego producent nie obiecuje więc w sumie nie jest minusem, bo widzimy co kupujemy.  

Masło do ciała Golden Oils
Mój ulubieniec pośród tych trzech produktów. Masła przeważnie są zbite, gęste, nawilżające i tu właśnie tak jest. Oprócz pięknej opalenizny, mamy nawilżenie. Nie trzeba już używać do tego celu innego balsamu. To chyba przez zawartość trzech olejków: makadamia, marula i kukui. Kolor jaki daje jest subtelny i stopniowy, ale bardzo ładny i naturalny. Nie tworzy smug, a do tego pięknie pachnie. Na myśl przychodzi mi ciasteczko, ale jestem kiepska w opisywaniu zapachów więc mogę się mylić. Później wyczuwalny jest zapach typowy dla balsamów brązujący, ale po czasie ulatnia się. Bardzo ładnie i gładko się rozprowadza. Jest go 200 ml. 
Magic Bronze 2w1 nawilżający krem brązujący do ciała
Brązuje, ale nie nawilża. Daje kolor podobny do poprzednika, naturalny choć powiedziałabym, że delikatnie mocniejszy. Ładnie się rozprowadza i nie tworzy smug. Zapach karmelowy z nutą cynamonu (którego nie lubię, ale tu mi nie przeszkadzał), później jak zawsze czuć typowego "kurczaka", ale po jakimś czasie znika. Pojemność to 200 ml.
Wszystkie trzy kosmetyki kosztują w granicach 15-20 zł i wszystkie polecam, mają wspólne cechy oprócz tej jednej - nawilżanie. Musicie tylko zdecydować czy wolicie opaleniznę w formie pianki bez nawilżania, gęsto masełko z delikatnym efektem, czy równą piance opaleniznę jednak w formie kremu.

Komentarze

  1. Moimi ulubionymi kosmetykami brązującymi są te z Vita Liberata :) Ale te z Bielendy też wydają się kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oprócz tych miałam tylko jeszcze Ziaję więc tych droższych w ogóle nie znam :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

BIELENDA MAGIC BRONZE BRĄZUJĄCA PIANKA DO CIAŁA

Lato w pełni! A jak lato to i brąz na skórze. Czasem jednak trudno jest nam się opalać, bo np. nie mamy czasu, albo co gorsze gdy czas jest to nie ma pogody, albo po prostu ciężko naszej skórze to idzie (moja tak ma). Wtedy warto sięgnąć po słońce z butli! :)

PREPARATY DO USUWANIA SKÓREK - RANKING

Dziś przychodzę do Was z postem na temat preparatów do skórek. W moim rankingu znalazły się cztery, które aktualnie posiadam i używam. Teraz chciałbym się podzielić z Wami moimi spostrzeżeniami na ich temat.

DERMO FUTURE - SERUM Z WITAMINĄ C ORAZ SERUM Z KWASEM HIALURONOWYM

Witamina C ma szerokie działanie w pielęgnacji więc gdy usłyszałam o serum z jej zawartością i to 30 %, to nie mogłam go sobie odmówić. Jak na razie to chyba najwyższe stężenie tej witaminy jaką można dostać na rynku kosmetycznym, a przynajmniej na polskim na pewno. Dla mojej tłustej cery mogło okazać się strzałem w 10! To z kwasem hialuronowym kupiłam przy okazji.